A potem życie... :-)
Często tak bywa - również w moim przypadku - że realizację swoich własnych pragnień argumentuję chęcią zadowolenia dziecka, lecz kto tak nie postępuje?
Otóż jednym z takich przypadków jest ta oto spódniczka.
Od dawna marzyłam o uszyciu takiego cudu :-)
Radocha dla dziecka i wielka satysfakcja dla mamy!
Spódniczka została uszyta na bazie koła z 4 warstw organzy przywiezionej przez ciocię-społeczniczkę z Uzbekistanu. Długo zastanawiałam się jak ją wykorzystać, chociaż gdzieś tlił się pomysł na kieckę :-)
Był to mój pierwszy tak absorbujący projekt szyciowy, a jednocześnie dowód na to, że pewnien talent drzemie w moich dłoniach.
No i dałam radę!
spódniczkowe szaleństwo
Uszyłam jeszcze 2 takie same kiecki - jedna trafiła do siostrzenicy Alusi, a druga do córeczki koleżanki, mam nadzieję, że obie dobrze się noszą.
Następnym razem opowiem o innych swoich projektach!













.jpg)
